piątek, 19 września 2014

Rozdział 24

  Don't leave me !


Promienie słoneczne wdzierały się przez okno, budząc przy tym Ally. Otworzyła ospale oczy i zdała sobie sprawę z tego, że przespała na Austinie całą noc. Momentalnie na jej ustach pojawił się uśmiech. Jego oddech był spokojny,  klatka piersiowa wznosiła się i opadała równomiernie. Ally zamknęła oczy i poddana się wspomnieniom. 
-Dzień dobry, jak się spało ? - Zapytał cicho Austin, przy czy gładząc dziewczynę delikatnie po włosach.Dziewczyna uśmiechnęła się do niego i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. Oddał go i ugryzł delikatnie jej wargę kończąc pocałunek. Uśmiechnął się, a ona odwzajemniła uśmiech.
-Jesteś wygodny. - Zażartowała, po czy wstała i przeciągnęła się ospale. Jednak Austin pociągnął ją za rękę i znów upadła na jego kolanach.
-Jeszcze minutkę. - Powiedział, po czym przytulił się do dziewczyny, a ona się tylko zaśmiała.
-Ojj nie ma tak kochanie. Trzeba iść ruszyć się gdzieś, jest jedenasta rano ! - Powiedziała, po czym zwinnie wyślizgnęła się z jego uścisku.  - Zajmuję łazienkę ! - Powiedziała po czym poszła do łazienki. Austin się tylko zaśmiał i wstał z fotela szykując sobie ciuchy na dzisiejszy spacer. Chłopak słyszał już tylko jak woda szumi pod prysznicem.  -Austin ?! Chciałam Ci uświadomić, że nie wzięłam ani ręcznika, ani ciuchów ! - Krzyknęła ze śmiechem w głosie.Chłopak zaśmiał się i podszedł do drzwi od łazienki.
-Nad zlewem, wisi biała półka z ręcznikami. Widzisz ? - Mówił powoli, tak aby dziewczyna dokładnie zrozumiała.
-Nie dosięgam ! - Krzyknęła gniewnie, a Austin wybuchnął niekontrolowanym śmiechem. - To nie jest śmieszne ! Muszę coś zrobić.
-Mogę tam wejść, tylko musisz się czymś zakryć, albo nie.- Zaśmiał się cicho.
-Dobra wchodź ! Schowam się pod natryskiem. - Powiedziała, ze śmiechem w głosie. Austin niepewnie nacisnął klamkę i wszedł do środka. Instynktownie zasłonił oczy, nic nie widział. Nagle poczuł jak jego głowę przeszywa ostry ból. Uderzył w drzwi od natrysku. Ally wybuchnęła głośnym śmiechem, a on tylko pocierał czoło ręką i przeklinał pod nosem.
-Dobra Austin możesz odsłonić oczy. Jesteśmy i tak już długo razem, a zresztą i tak jestem pod natryskiem. -Łazienka chłopaka była ładnie ozdobiona. Było widać kobiecą rękę. Cała łazienka, była obłożona płytkami, na których dominował kolor bordowy. Stał tam natrysk, który tylko zamazywały cienkie drzwi ze szkła. Oko stała toaletka, a nad nią wielkie, zdobione złotem lustro. Austin powoli odsłonił oczy i spojrzał przed siebie. Leżał na wprost umywalki. Wstał powoli i podszedł do szafki. Wyjął jej ręczniki, i wybiegł z łazienki jak oparzony, nie patrząc przy tym na dziewczynę. Ally wybuchnęła śmiechem i wytarła się pospiesznie, po czym owinęła w ręcznik. Gdy wyszła chłopak stał przy szafie wyjmując ubrania dla dziewczyny.
-Proszę. Miałem jeszcze jakieś twoje ubrania u mnie. - Powiedział po czym uśmiechnął się promiennie. Austin przeszył ja wzrokiem od góry do domu. - Jesteś piękna. - Powiedział po czym podszedł do niej i pocałował ją w policzek.
-Dziękuje. - Powiedziała po czym odwzajemniła uśmiech. - Dobra idę do łazienki, bo nigdy nie wyjdziemy na ten spacer. - Powiedział po czym radosnym krokiem poszła do łazienki. Jeszcze nigdy nie była, aż tak szczęśliwa. Nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi. Austin otworzył, a gdy to zrobił zobaczył dwóch ubranych na czarno mężczyzn.
-Słucham o co chodzi ? - Zapytał blondyn po czym wyszedł na korytarz i zamknął drzwi za sobą.
-Pan Austin Moon ?
-Tak o co  chodzi ?
-Mamy dla pana przykrą wiadomość. Pan zna Ally Dawson ?
-Tak, o co chodzi ? Co się stało ?
-Przysłali nas tu, ponieważ myśleliśmy, że tu jest.
-Jest w łazience proszę do rzeczy !
-Wykryto u pana przyjaciółki silny, nieznany nam jeszcze wirus. - Austina nagle przeszył ból.
-Jak to ?! Co to oznacza ?
-Pana przyjaciółka umiera z dnia na dzień. A my nie wiemy jak ją ratować.



No i tu was mam ;* Wiem, że krótki, ale następny będzie 2 razy dłuży. Po prostu chciałam skończyć w tym momencie. Jak myślicie czy ona naprawdę umiera ? Co zrobi Austin w tej sytuacji ? Nie zdradzę wam za wiele, tylko tyle, że za jakieś 2-3 rozdziały będzie niespodziewany zwrot akcji ;* 
Skomentuj ! To naprawdę motywuje ! 




środa, 3 września 2014

Rozdział 23

Ally szła spokojnie opustoszałą, ciemną drogą. Od Austina do Caroline dzieliło ją tylko 10 minut piechotą więc szła spokojnie, patrząc na życie nocnego miasta. Z różnych klubów słychać było muzykę, a w paru pojedynczych domach paliło się światło. Było lato, więc było ciepło. Nagle Ally poczuła jak ktoś łapie ją za ramie. Strach przeszył jej ciało niczym strzała, przeszedł ją dreszcz.
-Spokojnie, to tylko ja. - Usłyszałam znajomy głos za moimi plecami. Zobaczyła Kevina, podszedł dziewczyny i pocałował ją w policzek na powitanie. Ally się zarumieniła, ale było za ciemno żeby to zobaczył. W sumie nigdy nikt nie chciał się z nią  przyjaźnić, zawsze była ta mniej ważna i mniej popularna. Teraz czuje się bardziej kobieco i jest bardziej pewna siebie. To wszystko dzięki Austinowi. Tylko Trish zawsze była przy niej i za to ją ceni najbardziej.
-Wystraszyłeś mnie. - Powiedziała, uśmiechając się przy tym słodko.
-Wiem, wiem, przepraszam. - Chłopak odwzajemnił uśmiech.
-W którą stronę idziesz ?
-Prosto. Do.. znajomej. - Całe szczęście, mało co i bym mu nie wygadała, że idę do jego byłej. Niby nie ma nic w tym złego, ale wole dmuchać na zimne. Myślała Ally.
-Ej, też idę w tamta stronę. Możemy iść razem. - Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i podążyła w kroki chłopaka, który poszedł przodem. 
-Więc, gdzie idziesz ? - Zapytała z ciekawością w głosie.
-Idę do starej znajomej, Caroline. - Ally zatkało. Poczuła jak jej gardło się ściska. Nie mogła nic powiedzieć.
-Jak to ? - Wydusiła po dłuższej chwili.
-No tak, nie mam zamiaru z niej zrezygnować. To jest wspaniała dziewczyna. - Dziewczynie, aż się ciepło na sercu zrobiło. To było takie słodkie !
- Wiesz, co ? Tak się składa, że ja też do niej idę. - Powiedziała ciepłym tonem. - Pójdziemy razem czy mam zostawić was na osobności ?
- Możemy pójść razem. - Powiedział po czym się uśmiechnął. Szli tak ciemną drogą mówiąc o wszystkim i o niczym.
-Ally ?
-Hmm.. ?
-Jesteś wspaniała. Uwielbiam cię i spędzać z tobą czas. Nigdy nie myślałem, że będę znał tak wspaniałą osobę jak ty ! - Boże jakie to słodkie ! - Myślała Ally.
-Ooo.. jesteś słodki ! Ciesze się, że się z tobą przyjaźnie. - Z naciskiem na przyjaźnie. Chłopak się uśmiechną i podążyli w stronę domu Caroline.Gdy już tam dotarli było bardzo późno. Chłopak powolnym ruchem zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Otworzyła piękna brunetka z wysoko upiętymi włosami i w za dużej koszuli nocnej.
-Kevin ?! Co ty tu robisz do cholery ? - W jej głosie słychać było zdenerwowanie i... radość ? W oczach Caroline zabłysły ogniki i uśmiechnęła się delikatnie, lecz ten uśmiech szybko zblakł. - Ally, czekałam a ciebie... - Powiedziała chłodno tak, że aż Ally przeszedł dreszcz.
-Caroline... kocham cię. - Wtrącił szybko Kevin. Caroline zatkało.
-Nie. Nikt mnie nie kocha, nie wieże już w puste słowa. - Dziewczyna przeszyła go spojrzeniem zimnym jak lód.
-Caroline, daj mu szanse. Zrób to dla mnie, porozmawiajcie a ja pójdę do Aus.. do domu i przenocuje. - Powiedziała po czym spojrzała na nią z nadzieją.
-Masz minutę. Wejdź do środka. - Powiedziała sucho i wpuściła chłopaka do domu. Z Ally się nawet nie pożegnała, tylko zamknęła jej drzwi pod nosem. Westchnęła cicho i poszła do Austina. Gdy stała już pod jego domem, zadzwoniła dzwonkiem. Otworzył jej zaspany blondyn, z rozczochranymi włosami.
-Mamo ? Są wakacje ! - Powiedział zaspanym głosem, a Ally tylko wybuchnęła śmiechem. - Ally ? To ty ? - Powiedział przy czym uśmiechnął się znacząco.
-Cześć kochanie. - Powiedziała szybko Ally i złożyła na jego ustach krótki pocałunek. Chłopak się zarumienił.
-Wejdź. - Powiedział krótko, po czym pokierował ją do jego pokoju. -Więc, dlaczego nie ma cię z Caroline ? - Zapytał opadając ociężale na fotelu.
-Kevin prosi ją o wybaczenie. Uwierzysz, że naprawdę ją kocha ? Po tym wszystkim co mu zrobiła ? - Zapytała stając na wprost Austina.
-W końcu ! Ciesze się, że odnalazła szczęście. - Powiedział to tak, jakby z jego serca spadł właśnie cały ciężar. W sumie tak było. Może wyzuty sumienia ustąpią. Austin chwycił dziewczynę w talii i posadził na swoich kolanach. Ona tylko cicho zachichotała i pocałowała go w czoło.
-Kocham cię, wiesz ? - Powiedział to tak słodko, spoglądając dziewczynie w oczy, że ta się zarumieniła.
-Zauważyłeś, że nie było już dawno tak ? - Zapytała, kładąc swoją głowę na jego ramieniu.
-Jak ?
- Ty i ja ? Szczęśliwi. - Austin nic nie powiedział, tylko się uśmiechnął i pocałował dziewczynę we włosy.
-Mam nadzieję, że tak już zostanie. - Powiedział szeptem, po czym obydwoje, jak pod zaklęciem usnęli.


Heej <3. Witam was kochani po długiej przerwie :*. Jak wam się podobał rozdział ? Odblokowałam anonimki więc jak ktoś nie ma konta to i tak proszę, niech skomentuje :). Przepraszam, że tak późno ale byłam na wsi ;3. Pozdrawiam i życzę wam miłych dni w tym roku szkolnym <3

Skomentuj plz <3