Stara miłość nie rdzewieje.
Austin szedł opustoszałą ulicą, w sumie ta ulica była zawsze opustoszała. Gdy tak szedł bez celu, jego wzrok przykuła sylwetka dziewczyny. Pierwszą myślą była Ally. Zaczął iść w tamtą stronę szybszym tempem. Pogoda nie sprzyjała, było duszno a niebo było lekko zachmurzone. Gdy zobaczył osobę do której podążał oniemiał.
-Caroline ?! - Zapytał lekko zdziwiony. Nie spodziewał się jej w tym miejscu.
-Austin ? - Zapytała dziewczyna cicho. -Zapadła grobowa cisza. Nikt nie ważył się odezwać.
Zobaczył, że dziewczyna wciąż ma cięte rany na rękach. To go jeszcze bardziej przybiło. Spojrzał na dziewczynę i nie widział już tej samej dziewczyny którą poznał rok temu. Teraz to był wrak człowieka. Widział, że dziewczyna cierpi, że nie ma nikogo.
-Caroline.. Ja naprawdę przepraszam ! Mogę zrobić coś ?! - Jego wszystkie uczucia do dziewczyny wróciły. Czuł uderzający smutek patrząc na dziewczynę na której mu.. Zależy ?
-Austin ? - Zapytał drugi głos zza jego pleców. Ten głos przyprawił go o dreszcz. Gdy się odwrócił, zobaczył Ashley. Caroline spoważniała.
-Ooo spotkanie po latach ? - Pytała Caroline drwiąco. -Jakie to romantyczne. Jak w filmie. Tylko szkoda, że ja nie gram głównej roli. - Głos dziewczyny złamał się w pół.
- Caroline. - Blondynka była lekko posiniaczona, ale wciąż piękna, po pobycie w szpitalu była słaba. - Nie rozumiesz. Żałuje, zmieniłam się. - Mina Caroline była nieugięta. Z jej oczu nie można było już nic odczytać. Miała tak obojętny wzrok, przytłaczał Ashley, chciała odzyskać swoją przyjaciółkę. Tą kochaną, zawsze szczodrą do pomocy dziewczynę, dziewczyna którą była kiedyś.
-Ludzi nie da się naprawić. Człowiek się nie zmieni, chyba, że na gorsze. - Po tych słowach Caroline rzuciła im pogardliwe spojrzenia i odeszła.
-Caroline ! - Krzyknął Austin. - Dziewczyna odwróciła się delikatnie na pięcie. Podeszła do niego luźnym krokiem i stanęła na wprost niego, tak blisko, że czuł jej oddech, zapach i pragnął przytulić ją i tyle. Wziął jej nadgarstek i pokazał na cięte rany.- Pójdziemy z tym do psychologa, pogadam z twoimi rodzicami. - Dziewczyna wyrwała się z uścisku Austina i poklepała go po ramieniu. - Nie martw się, już mi nie zależy. A sory może pójdziesz i rozgłosisz w prasie, że jestem psychiczna ? Chętnie tego posłucham jeszcze raz. - Uśmiechnęła się do niego sztucznie i odeszła. Chłopakowi zrobiło się głupio ale dał dziewczynie odejść. Poczuł narastający ból, jego sumienie dawało mu spokoju i sam nie wiedział co czuje. Koedyś był strasznym babiarzem ale na Caroline naprawdę mu zależało. Tak jak na Ally, właśnie Ally ! Zanim się zorientował Caroline już nie było. Stał tam sam na sam z Ashley. Z blondynką którą też darzył uczuciem. To były jedyne trzy dziewczyny które naprawdę kochał. (oprócz swojej siostry Delly ) Ale stop ! Teraz (chyba) był z Ally. Nie może myśleć o innych dziewczynach. A zwłaszcza o niej, o pięknej, zabawnej, dobrej, blondynce.
-Ashley.. Trochę czasu minęło. - Ashley podeszła do niego blisko, i obdarzyła go czułym uściskiem, czuł jej oddech, jej zapach. Doprowadzała go do szału. Nagle głos dziewczyny zza jego pleców doprowadził go do porządku.
-Austin ?! Co to ma być ? - Zapytała zszokowana Ally. Rzeczywiście nie wyglądało to najlepiej. Ally poczuła jak całe współczucie dla Austina mija. Czuła ból i smutek a jej oczy napełniły się łzami.
-Ally to nie tak... - powiedział chłopak odchodząc od blondynki.
-Ludzi nie da się naprawić. Człowiek się nie zmieni, chyba, że na gorsze. - Po tych słowach Caroline rzuciła im pogardliwe spojrzenia i odeszła.
-Caroline ! - Krzyknął Austin. - Dziewczyna odwróciła się delikatnie na pięcie. Podeszła do niego luźnym krokiem i stanęła na wprost niego, tak blisko, że czuł jej oddech, zapach i pragnął przytulić ją i tyle. Wziął jej nadgarstek i pokazał na cięte rany.- Pójdziemy z tym do psychologa, pogadam z twoimi rodzicami. - Dziewczyna wyrwała się z uścisku Austina i poklepała go po ramieniu. - Nie martw się, już mi nie zależy. A sory może pójdziesz i rozgłosisz w prasie, że jestem psychiczna ? Chętnie tego posłucham jeszcze raz. - Uśmiechnęła się do niego sztucznie i odeszła. Chłopakowi zrobiło się głupio ale dał dziewczynie odejść. Poczuł narastający ból, jego sumienie dawało mu spokoju i sam nie wiedział co czuje. Koedyś był strasznym babiarzem ale na Caroline naprawdę mu zależało. Tak jak na Ally, właśnie Ally ! Zanim się zorientował Caroline już nie było. Stał tam sam na sam z Ashley. Z blondynką którą też darzył uczuciem. To były jedyne trzy dziewczyny które naprawdę kochał. (oprócz swojej siostry Delly ) Ale stop ! Teraz (chyba) był z Ally. Nie może myśleć o innych dziewczynach. A zwłaszcza o niej, o pięknej, zabawnej, dobrej, blondynce.
-Ashley.. Trochę czasu minęło. - Ashley podeszła do niego blisko, i obdarzyła go czułym uściskiem, czuł jej oddech, jej zapach. Doprowadzała go do szału. Nagle głos dziewczyny zza jego pleców doprowadził go do porządku.
-Austin ?! Co to ma być ? - Zapytała zszokowana Ally. Rzeczywiście nie wyglądało to najlepiej. Ally poczuła jak całe współczucie dla Austina mija. Czuła ból i smutek a jej oczy napełniły się łzami.
-Ally to nie tak... - powiedział chłopak odchodząc od blondynki.
Brak mi słów...genialny!
OdpowiedzUsuńTy to masz talent <3
Oj Austin zdecyduj siè i dam ci radę Jeśli zakochasz się w trzech dziewczynach na raz to zawsze wybierz tą ostatnià bo gdybyś naprawdę kochał tą pierwszą lub drugą nie zakochałbyś się w trzeciej i wcale tak nie piszę dlatego że jestem za Auslly;)
OdpowiedzUsuńTo nie jest tak, że on je kocha 3 :D zależy mu na nich i tylko wszystko się okaże później ;D
Usuńaha dzięki za wytłumaczenie:)
UsuńOj Austin, jesteś babiarzem :-)
OdpowiedzUsuńCzekam na next!!!!
Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! Szczegóły u mnie w zakładce 'Liebster Blog Award' :)
OdpowiedzUsuń